Na wieży widać stację bazową telefonii komórkowej z antenami sektorowymi...
Od tyłu mieszkańcy pobliskiego bloku urządzili sobie pod płotem parking.
I to by było na tyle, gdyby nie mała niespodzianka za parkingiem. Stary dom komendanta. W opłakanym stanie, od wielu lat niezamieszkały, ale piękny i proporcjonalny.
Pewną zagadką jest dla mnie, skąd się tu wziął. Po wojnie w ten sposób już raczej nie budowano - wygląda na to, że stał tu wcześniej, zanim straż przejęła działkę. Kto go wybudował? Komu wcześniej służył? Nie mam pojęcia a źródła milczą.
Miły pan, którego spotkałam podczas robienia zdjęć, powiedział, że w ten oto twórczy sposób załatano dach, gdy przyjechała prezydent na jakieś zawody i chciano hmmm, zachować dobre wrażenie. Zagapiłam się i nie dopytałam, o którą prezydent chodzi (czy o panią Zdanowską?) i jakie zawody... W każdym razie na pamiatkę zostały urocze łatki... ;P
P.S. Będę śledzić losy (przeszłe i przyszłe) tego dworku i ewentualnie dopiszę dalszą część historii w kolejnej notce.