Niestety nie znam historii tego domu. Być może jest to pozostałość majątku ziemskiego - jeśli tylko zdobędę więcej informacji, zapiszę je w kolejnych notkach - ku pamięci.
Podchodząc bliżej widać dokładnie, że czas nie był dla murów łaskawy.Koszmarny stan elewacji budzi żal. Ale nie wiem, co tu jest najgorsze - brak dbałości o, jakby nie było, nasze dziedzictwo czy wręcz przeciwnie - ślady ludzkiej działalności? Wystarczy popatrzeć i powyższy paradoks staje się zrozumiały. Dobudówki po lewej i prawej drażnią asymetrią - dodatkowo kłuje w oczy plastikowe okno z nowoczesnym podziałem, które tutaj przywodzi na myśl zupełnie inną (smutną) bajkę. Podejrzewam, że wcześniej były tam zadaszone tarasy bądź otwarte werandy i pewnie dopiero prlowskie braki lokalowe i samowolka mieszkańców przekształciły je w zamknięte części mieszkań. Czy warto dalej komentować efekt wizualny przeróbek?
Na dachu lśniące talerze Cyfrowego Polsatu kontrastują ze zniszczonymi miniattykami...
Podczas ostatniej wizyty dostrzegłam, że ogrodzenie jest chyba w trakcie remontu - chyba niedługo znów udam się w tamte rejony i zobaczę, co się zmieniło. Choć nie wierzę, że będę przyjemnie zaskoczona.
To nie upływające lata są największym wrogiem architektury, ale ludzie. Znam conajmniej jedno miejsce z równie wielkim pechem do swoich lokatorów. Może je kiedyś sfotografuję... ale to będzie równie smutna historia.
Ojej jaki piękny budynek! uwielbiam stare domy, stare pałacyki. Niestety większość jest w opłakanym stanie i serce się kraje gdy na to patrzę :(
OdpowiedzUsuńTo prawda, piękny jest. Szkoda, że go oszpecili:(
OdpowiedzUsuńjuż tych zabytkowych drzwi nie ma , Są wstawione niesymetryczne nowe, dziura gdzie był świetlik zaklejona zwyklą pleksą gdzie jest konserwator zabytków!
OdpowiedzUsuń